Zakład Utylizacji Odpadów ProNatura w Bydgoszczy to spalarnia śmieci. W efekcie zachodzących w niej procesów powstaje tam m.in. odpad niebezpieczny w postaci pyłu zawierającego metale ciężkie. Do naszej redakcji wpłynęło zgłoszenie od detektywa, który przyglądał się pracy spalarni. Twierdzi, że odpady wywieziono do firmy, która produkuje pustaki budowlane.

 

Kilka tygodni temu do naszej redakcji wpłynęły materiały z firmy detektywistycznej Pawła Koczanowskiego. Na zlecenie przedsiębiorcy, którego danych nie chciał ujawnić, prowadził obserwację spalarni ProNatura w Bydgoszczy. Według niego i jego śledztwa skutkiem ubocznym utylizacji śmieci w tej instalacji są żużle i pyły. Te drugie są szczególnie niebezpieczne dla środowiska.

- W tym dniu ujawniono, że zakład opuścił cementowóz wypełniony tą substancją. Następnie ten cementowóz udał się do miejscowości Reda, w której mieści się firma zajmująca się produkcją pustaków i innych elementów betonowych do budowy domów. I na terenie tego zakładu ten pył został przepompowany bezpośrednio do silosów – opowiada Paweł Koczanowski.

Reporter: Skąd pewność, że to, co wywożono, to był odpad niebezpieczny?
Koczanowski: Cementowóz wjeżdżał na teren zakładu ProNatura pusty, a wyjeżdżał już załadowany. Jego przewody były okurzone pyłem. A ta spalarnia, według mojej wiedzy, wytwarza tylko pyły niebezpieczne.

- Odpad niebezpieczny powstający w spalarniach odpadów z oczyszczania gazów odlotowych, to zwykle ogromna ilość metali ciężkich, to co najbardziej niebezpieczne z procesu spalania – mówi dr inż. Piotr Manczarski z Katedry Ochrony i Kształtowania Środowiska Politechniki Warszawskiej.

Postanowiliśmy zweryfikować te informacje. W Biuletynie Informacji Publicznej trafiliśmy na firmę, która wywozi odpady z bydgoskiej spalarni. Ale na ciężarówce, która pojechała na Pomorze, widnieje logo innej spółki. Próbujemy skontaktować się z przedstawicielem firmy.

- A kto panu powiedział, że my żeśmy to zawozili? My do Redy wozimy, ale wapno. A popiołów nie woziliśmy nigdy. Zresztą mamy pozwolenie na przewóz popiołów, odpadów. A jeżeli takie coś wieźliśmy, to ten, co przyjmuje, musi się wytłumaczyć z tego – słyszymy od właściciel firmy transportowej.

Czy jakiekolwiek odpady ze spalarni śmieci mogą być wykorzystywane do produkcji pustaków?

- Tak, ale odpady inne niż niebezpieczne, jeżeli spełnią określone czynniki, np. popioły i żużle denne. Natomiast jeśli chodzi o popiół lotny, zastosowanie tych pyłów do wytwarzania materiałów budowlanych jest wykluczone i prawo tego zakazuje – mówi Piotr Manczarski z Katedry Ochrony i Kształtowania Środowiska Politechniki Warszawskiej.

Jak udało nam się dowiedzieć, firma, która odebrała materiał, nie posiada zgody na zagospodarowanie jakichkolwiek odpadów. Nie wydał jej starosta powiatu wejherowskiego ani marszałek województwa pomorskiego.

Co więc było w transporcie, który wjechał na teren firmy produkującej materiały budowlane? Jej kierownik odesłał nas do centrali w Warszawie, do osób, które „mogą się w tym temacie wypowiedzieć” i zakończył rozmowę.
Centrala firmy poprosiła o przesłanie pytań mailem. Jak dotąd nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. Jedynie zarząd bydgoskiej spalarni podjął się wyjaśnienia sprawy.

- Mam za sobą analizę całego monitoringu wizyjnego naszej spółki i w dniu 5 lutego nie było mowy o załadunku jakiegoś podejrzanego materiału, który opisuje, jak mniemam, firma detektywistyczna – tłumaczy Piotr Kurek, rzecznik prasowy ProNatura Bydgoszcz.

Reporter: Czyli żaden z tych dwóch samochodów (pokazanych w reportażu) nie przekroczył bram spalarni?
Rzecznik: Nie chcę się tutaj wypowiadać w sposób jednoznaczny, ponieważ nie pracuję w ochronie w tej instalacji. W tej sprawie wszystko, co mogę powiedzieć, to że postępujemy zgodnie z prawem i nigdy to nie zostało w żaden sposób zaburzone.

Z informacji przekazanych przez detektywa wynika, że przynajmniej jeden z samochodów znajdował się tego dnia na terenie spalarni. Co tak naprawdę trafiło do firmy produkującej materiały budowlane, będzie wyjaśniać Prokuratura Rejonowa w Wejherowie.

- Prokuratura podjęła czynności poprzez wystąpienie o przesłanie dokumentów dotyczących funkcjonowania tych dwóch zakładów, jak również kontroli prowadzonych w tych firmach. Trwa postępowanie sprawdzające – informuje Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.*

* skrót materiału

 

**Po emisji materiału otrzymaliśmy odpowiedź od firmy produkującej materiały budowlane, do której trafił podejrzany transport. W treści oświadczenia czytamy:

 

"(...) Oświadczam, że Spółka H+H Polska Sp. z o.o. w żadnym zakresie nie współpracowała i nie współpracuje ze wskazanym przez Pana Redaktora podmiotem tj. spalarnią "ProNatura" w Bydgoszczy. Pierwszy raz informację na temat tego podmiotu uzyskaliśmy po wszczęciu kontroli przez WIOŚ w Gdańsku. Potwierdzam też, że w prowadzonej działalności produkcyjnej nie wykorzystujemy odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych.

 

Zrozumiałym jest, że po uzyskaniu informacji o domniemanym przestępstwie podjęliśmy działania wyjaśnienia sprawy u producenta - dostawcy wapna (...). Otrzymaliśmy pisemne zapewnienie, że przedmiotowa dostawa została zrealizowana w zgodzie ze sztuką i zasadami określonymi w łączącej strony umowie."

 

Reporter: Jakub Hnat